poniedziałek, 28 stycznia 2019

"Do trzech razy sztuka" - Magdalena Dziuma


Dotychczas nie miałam okazji przeczytać żadnej książki tej autorki. Nie wiedziałam więc czego się spodziewać, nie czytałam wcześniej recenzji, mogę śmiało powiedzieć, że "poszłam" w ciemno. I nie zawiodłam się.
"Do trzech razy sztuka" to opowieść poruszająca problem współczesnego (i chyba nie tylko) świata...

Justyna ma za sobą nieudane małżeństwo. Chcąc zapomnieć o tym co złe, zostawia swoją ukochaną pracę w szkole, zostawia rodziców i Polskę. Wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma nadzieję na nowe życie. Zatrzymuje się chwilowo u brata, dostaje prace w wielkiej firmie pomagającej zwierzętom.
Doskwiera jej samotność, zakłada więc konto na jednym z portali randkowych. Wśród wielu mężczyzn tylko jeden przykuł jej uwagę na dłużej. Postanawia umówić się z nim jeden raz. Tak na próbę, albo dla podtrzymania umiejętności kontaktów na linii kobieta - mężczyzna. Od pierwszego spojrzenia coś ich do siebie przyciąga. Można odnieść wrażenie, że znają się od zawsze, łączy ich wiele spraw i przyzwyczajeń. Jedynym problemem jest obrączka na palcu mężczyzny, który mimo to twierdzi, że związek z żoną należy do przeszłości.
Justyna zakochuje się coraz bardziej, ale też coraz częściej przeszkadza jej fakt dzielenia się ukochanym z inną kobietą. Pewnego dnia odkrywa, że jest nią Rosalie - jej szefowa. Zastanawia się czy powinna wspomnieć o tym Patricowi, czy też zostawić tę wiadomość dla siebie.
Rosalie zaczyna podejrzewać, że jej mąż ma romans. Gdy dowiaduje się kim jest jego kochanka, najpierw niesamowicie się wścieka i chce się zemścić. Później postanawia odbić kochance swojego męża, by na końcu... zrozumieć swoje poprzednie zachowanie. Podejmuje walkę ze sobą, zmienia życiowe priorytety, a wszystko dlatego, że zrozumiała co znaczy kochać... Czy uda jej się odzyskać męża? Jak potoczą się dalsze losy Justyny, Rosalie i Patricka? Kto z nich zatrzyma szczęście przy sobie?

Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia problem "trójkąta" małżeńskiego. W swojej powieści wykreowała niezwykle barwne i ciekawe postacie. Justynę - mądrą, ciepłą, choć może niekoniecznie idealnie zbudowaną kobietę i jej rywalkę Rosalie - piękną, dumną, mającą wysokie mniemanie o sobie, a także wszystko i wszystkich na kiwnięcie palcem.
Opisuje uczucia jakie towarzyszą żonie i kochance. Zwraca uwagę na priorytety jakie towarzyszą każdemu z nas. Porusza kwestię rozmów, rozwiązywania konfliktów na linii mąż - żona.
A przede wszystkim, stara się pokazać każdą stronę takiego trudnego związku. Smutna kochanka, zdradzana żona i rozdarty mąż.
Książka niezwykle ciekawa, zaskakująca zakończeniem, a nawet wyciskająca łzę. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak potoczyły się losy bohaterów - przeczytajcie.

Dziękuję Wydawnictwu Białe Pióro za egzemplarz.

Moja ocena: 5 

28 komentarzy:

  1. Oj chyba jednak nie tym razem. Obyczajówki to nie moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Dla mnie miła odmiana od kryminałów hehe :)

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Książka wpada w mój klimat tak że jak tylko będę miała okazję na pewno po nią sięgnę 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie ciągnie mnie do tej pozycji :D
    Pozdrawiam,
    Klaudia z bloga http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno już nie czytałam obyczjaówki ;) i chyba na razie nie mam ochoty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O autorce jeszcze nie słyszałem, ale poruszyła w tej książce ciekawy i ważny temat, a jeśli do tego wyciska łzy to zdecydowanie jestem nią zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie tylko ja tak łatwo się wzruszam :)

      Usuń
  6. Chętnie po nią sięgnę ;) lubię obyczajwki, jeszcze te które niosą jakieś przesłanie :) zapisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obyczajówki to zupełnie nie moja bajka, więc chyba sobie odpuszczę;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie w ogóle nie sięgam po obyczajówki, więc tę książkę raczej sobie odpuszczę. Wydaje mi się, że bardzo bym się przy niej wynudziła.
    Pozdrawiam, Girl in books

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałbym nic przeciwko czytaniu o trójkącie, gdyby nie bezsensowne klisze. Tak, zdradzana żona, chce się mścić na kochance, nie na mężu, bo on na pewno niewinny w ogóle nie wiedział co się dzieje, to ona go omotała. :/ Rzyg. Jaki "biedny rozdarty mąż". Czy jest tam gdziekolwiek w pewnym momencie wyraźnie powiedziane, że jest dupkiem, że nawalił, i jakkolwiek się kaja i zmienia? Mam tylko nadzieję, że nie jest przedstawione, że winę za rozpadający się związek ponosi żona. Bo niestety to co opisałaś, wygląda kliszowato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... Może przeczytaj? :) Nie mogę zdradzać, ale w tym wypadku winna jest żona, co sama w końcu rozumie. Aczkolwiek dla mnie osobiście, winny jest każdy. I nie, niestety nie ma poczucia winy męża... :/ Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nigdy nie jest winna tylko jedna strona. A nawet jak założymy, że on był biedna ofiarą, to język ma/miał i mógł porozmawiać z żoną zamiast romansowc z inną.

      Nie mam czasu czytać wtórnych i przede wszystkim powielających szkodliwe stereotypy książek. Nie mam czasu przeczytać ciekawszych książek z mojej listy, więc nie dziękuję. Twoja recenzja mnie zniechęciła do książki/autorki. Dzięki. :)

      Usuń
  10. W ogóle nie czuję klimatu takich książek i raczej się do nich nigdy nie przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kompletnie mnie nie zaciekawiła tak książka, tak w sumie bez powodu ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi ciekawie :)

    http://kasiabiblioterapia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za literaturą kobiecą, choć ta historia brzmi wyjątkowo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.