piątek, 22 marca 2019

"Potęga marzeń" - Francine Rivers


Nie zawsze relacje z bliskimi są idealne. Marzeniem każdej dziewczynki jest mama-przyjaciółka. Czasem jednak takie połączenie jest nierealne. Często ma ono wpływ na dalsze życie i to nie tylko bezpośrednio związanych z nim osób...

"Potęga marzeń" to druga część Sagi "Dziedzictwo Marty". Zaczęłam czytać od środka, ale nie odczułam tego w żaden sposób. Historia zaczyna się w roku 1950 i prowadzi nas aż do współczesności. To przede wszystkim opowieść o kobietach, trudnych relacjach matka - córka, ale również o wojnie.
Głównymi bohaterkami są Marta, Hildemara, Carolyn i May Flower Dawn. Prababcia, babcia, mama i córka. 4 pokolenia kobiet. 4 pokolenia żalu, złamanych serc i zawziętości. Kobiety nie potrafią rozmawiać, nie potrafią mówić o uczuciach, ani ich okazywać. To rodzi nowe konflikty i pogłębia stare. Swoje uczucia starają się przelewać na kolejne pokolenia, tym samym budząc niechęć i lęk najbliższych. Tak naprawdę, są to tylko ich wyobrażenia. W głębi serca tkwi ogromna miłość i tęsknota matki. 
Nawet tragiczne wydarzenia nie mają wpływu na zmianę relacji miedzy nimi. Wręcz przeciwnie, pogłębiają kryzys, wpędzając dodatkowo bohaterki w kolejne problemy, rodzące kolejne i kolejne i kolejne.... Gdy czytelnikowi wydaje się, że nigdy nie będzie dobrze, najmłodsza z nich, May Flower Dawn postanawia ratować rodzinę i relacje między matką a córką. Ma w tym jednak pewien cel. Bardzo ważny... Pragnie, by jej babcia i mama pogodziły się, ponieważ ona musi zostawić im pod opieką najważniejszą istotę. Pragnieniem Dawn jest, by wychowywała się ona wśród najbliższych osób, otoczona miłością, szacunkiem i zrozumieniem, by nie musiała każdego ranka przeżywać zawodu i bić się z myślami, dlaczego jest niekochana. Myślami, które są nieprawdziwe...
Czy uda jej się dokonać tego, czego nikt nie potrafił przez 60 lat?

Wyjątkowo dłużyła mi się ta historia. Powoli stawałam się znudzona i zniechęcona, ale i ja jestem zawzięta. Jak zaczynam czytać, to kończę. Tym razem cieszę się, że nie odłożyłam na bok tej opowieści. Po ochłonięciu i pożegnaniu niechęci (naprawdę czytałam ją niewyobrażalnie długo jak na siebie), zrozumiałam jakie wartości przekazuje nam autorka. Rodzina jest najważniejsza, w rodzinie możemy liczyć na pomoc, na wysłuchanie, na siebie nawzajem. Musimy tylko rozmawiać, nawet na tematy nieprzyjemne. Nie możemy zamykać się we własnym świecie, szczególnie tym pełnym nienawiści, bo coś nam się wydaje. Musimy marzyć, wierzyć w te marzenia i pomagać im w realizacji.

Co ważne, autorka pokazuje relacje człowiek - Bóg. Wiara w Boga jest również bardzo ważna. Modlitwa, czy raczej rozmowa z Bogiem, może wiele pomóc. Powierzenie mu naszych trosk, życia, zaufanie Panu... Jest to książka... bardzo religijna moim zdaniem. A w tej swojej religijności ukazuje też charakter kościoła i duszpasterzy. Akurat historia rozgrywa się głównie w Stanach, mamy tam Pastorów nie Księży, ale bardzo podobnie jest u nas. Fałszywa religijność, piękne słowa i krzewienie wiary przed ołtarzem, a prywatnie... Jad, nienawiść, kłamstwa. Czyż nie podobnie jest we współczesnym świecie? Owszem. Nie warto jednak by ktoś taki, zniszczył naszą wiarę w Boga. Bóg to nie kościół, nie ksiądz. Bóg to my i wszystko co nas otacza...

Dziękuje Wydawnictwu Szaron za egzemplarz.

Moja ocena: 5

6 komentarzy:

  1. To nie do końca moja tematyka. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię czasem wnikać w klimaty sag, tytuł będę miała na uwadze, może w wakacje się z nim spotkam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią przeczytam ta książkę i tą pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie to nie jest książka dla mnie i na pewno bym się z nią męczyła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo nietypowa okładka. Od razu mnie przyciągnęła. Wcześniej nie słyszałam ani o książce, ani nawet o wydawnictwie, którego nakładem się ukazała.

    Miye's Imaginations ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie sięgnę po tę sagę, ale zacznę od 1 części!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.