poniedziałek, 1 kwietnia 2019

"Przysiegam Ci miłość" - Karolina Maria Buczak PATRONAT PRZEDPREMIEROWO


"Odnalazło nas przeznaczenie. Skradało się cichutko, na paluszkach, aż osiągnęło swój cel. 
Ciebie. Mnie. Nas. 
Biała suknia, długi welon, kościół pełen kwiatów, ja, Ty i On. Patrzący na nas z góry. Zagniewany. Miłość, wierność i uczciwość. Dopóki śmierć nas nie rozłączy. I nawet jeśli rozłączy..."

Książka "Przysięgam Ci miłość" to debiut literacki Karoliny Buczak. Mam to wielkie szczęście, że mogłam ją przeczytać praktycznie jako jedna z pierwszych i zostać jej patronem.
Z początku wydaje się, że jest to historia miłosna jakich wiele. Na każdym kroku takie spotykamy - w filmach, książkach, o świecie realnym nie wspomnę.
Jest to jednak tylko pierwsze wrażenie.

Książka porusza bardzo kontrowersyjny temat - miłość pomiędzy osobą duchowną i "zwykłym" śmiertelnikiem. Czy powinna być ona zakazana? Autorka zapraszając nas do świata Klary i Adama, pokazuje, że ksiądz to też człowiek. Prawdziwa miłość nie zna granic - statusu społecznego, zawodu, wieku. Nie chcę tu oceniać postępowania mężczyzny, nie o to w tym wszystkim chodzi. Spróbujmy jednak zastanowić się nad reakcją osób postronnych, szczególnie rodziców dziewczyny. Czy takie zachowanie jest odpowiednie? Czy tak zachowują się prawdziwi chrześcijanie?

Zagłębiając się w historię tej pary, czytelnikowi nasuwa się pytanie - co na to Bóg? Właśnie... Ksiądz ślubował miłość, oddanie. A w jednej chwili wszystko zmienia. Z jednej strony to może znak od Boga właśnie, ale z drugiej... Czy czeka nas kara?
Z początku myślałam, że zakończenie tej historii to kara dla Klary i Adama. Dziewczyna go skusiła i sprowadziła na złą drogę, mężczyzna się jej poddał i zapomniał co przyrzekał. Ale przecież lepiej, że podjął taką decyzję, niż żyć na dwa fronty. Czy jednak Bóg jest mściwy? Nie sądzę...
Oczywiście na sam koniec książki musiałam zaopatrzyć się w chusteczki... Ale wtedy też pomyślałam, że to nie kara. Ale nowa szansa. Być może lepsza, być może taki właśnie był cel Stwórcy... Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg - podpytałam już Panią Karolinę i podobno będzie :) Jestem ogromnie ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czy moje literackie marzenia odnośnie Klary się sprawdzą.

Pomimo, że ta opowieść jest literackim debiutem, jest naprawdę świetnie napisana. Prosta, lekka fabuła, poruszająca różne ważne tematy aktualne w dzisiejszym świecie. Nie jest natarczywa, nie narzuca swojego zdania, absolutnie nie naciska na czytelnika by poparł jedną czy drugą stronę. Jest fantastycznie neutralna, jeśli mogę tak napisać. Historia wzbudza zainteresowanie i jednocześnie pozwala odpocząć, zrelaksować się, a na końcu chwilę podumać...

Gusta są różne, ale moim zdaniem (a także porównując do innych powieści) to naprawdę świetny debiut. Gratulacje dla Pani Karoliny! Jestem dumna, że mogłam historię Klary i Adama objąć patronatem.

Polecam Wam serdecznie!

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim Białe Pióro.

Moja ocena: 5+

5 komentarzy:

  1. Cenią sobie dobre debiuty, więc zapisuję ten tytuł. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię sięgać po dobre polskie i nie tylko debiuty.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję, że niedługo o tej książce zrobi się głośno i moim wielkim błędem byłoby nieprzeczytanie jej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż zachwycasz się tą książką, ja niespecjalnie czuję się do niej przekonana. Może jak poznam opinie innych czytelników, zdołam zmienić zdanie. ;)
    PS. Gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozerwała mi serce na strzępy bez morza łez się nie obyło. Nie uważam, że to kara, po prostu życie różnie się plecie. A moim zdaniem Bog nie chce chce cierpienia ludzi i blogosławi ich miłości. Jakoś w innych religiach kapłani, np. pastorzy mają żony. A ja nawet uważam że wręcz powinni mieć. Są ludzlu jak my i sutanna nie wyzbywa ich uczuć i pragnień. A skoro nie mogą "na legalu" to rodzą się dewiacje. Poza tym, jak ksiądz może nauczać o małżeństwie, o rodzinie, skoro sam jej nie posiada? Niestety, ale ktoś, kto nie ma pojęcia o czym mówi nie jest dla mnie autorytetem. Cieszę się, że będzie kontynuacja, chociaż właściwie historia mogłaby się zamknąć. Jednak fajnie byłoby zobaczyć, jak radzi sobie Klara. Pozdrawiam serdecznie ❤️

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.