poniedziałek, 8 kwietnia 2019

"Sponsor" tom.1 - K.N. Haner


Z tego co zdążyłam zauważyć, Pani Haner jest popularną pisarką literatury kobiecej. Mówiąc szczerze, nie miałam okazji poznać żadnej historii, która wyszła spod pióra Pani Katarzyny.
Aż do momentu, w którym wybrałam sobie do recenzji książkę, o której huczy cała książkowa blogosfera i nie tylko...

Mam kilka zasad. Po pierwsze - staram się nie czytać pozycji, które wyskakują z każdego kąta. Po drugie - staram się nie czytać pozycji, które w wyniku recenzji blogowych zawierają same ochy i achy - co zresztą jest zazwyczaj normą. Po trzecie - od czasów pewnego "erotyka" który mógłby służyć za papier toaletowy, staram się nie czytać podobnych historii.
Staram się przestrzegać zasad, ale... zasady są też po to, żeby je łamać! Tak właśnie zrobiłam - złamałam je wszystkie w przypadku książki "Sponsor". I jeśli tak ma wyglądać każda kara za ich nieprzestrzeganie, to... łamać je będę nadal!

Pierwsze co w czytelniku wywołuje efekt "wow", to okładka. Nawiązująca do treści historii, delikatna, ze smakiem, przyciągająca uwagę. Co do samego tytułu... Trafiony, chociaż lekko wprowadza w błąd. Spodziewałam się czystej historii erotycznej, w której facet sponsoruje dziewczynę w zamian za usługi seksualne. Nasz bohater Nathan owszem, był sponsorem i nawet to lubił. Ale w przypadku historii opisanej przez Panią K.N. Haner, ten sponsoring schodzi na drugi plan. Ba! Praktycznie nie występuje.
Zamiast niego mamy rodzinny dramat Kaliny, siostrzaną miłość, wielką przyjaźń i walkę o marzenia. Zamiast seksownego i wyrachowanego sponsora, mamy bogatego faceta, dla którego liczy się dobro bliskich osób, kontakty z matką i miłość, chociaż w nią, jakoś nie wierzy.
Praktycznie cała książka to walka rozumu z sercem i dobra ze złem. Starcia teraźniejszości z przeszłością, planów z czasem rzeczywistym.
"Sponsor" trzyma w napięciu, i chociaż jest zwykłą historią miłosną, z erotyką w tle, nie pozwala się nudzić, ani odejść, nim nie dowiemy się co było dalej.

Spodziewałam się chłamu, dennej opowieści okraszonej jakże popularnym wśród polskich autorek słownictwem, opisującym narządy intymne, a dostałam wciągającą opowieść, trzymającą w napięciu, o bardzo fajnej narracji. Opowieść, która mnie - 30-letnią babkę - sprowadziła do świata młodej kobiety. Opowieść, która sprawiła, że zafascynowana historią Kaliny i Nathana, nie zwracałam uwagi na nic dookoła - późną porę, zimną kawę.
Kończąc, wspomnę jeszcze o jednym zarzucie, z jakim spotkałam się nim rozpoczęła się moja przygoda z twórczością K.N. Haner. Jej książki to zerżnięta historia Pana Greya. O nie, nie. Nie zgodzę się. Faktycznie są momenty w których widać, że autorka mogła wzorować się na setce twarzy Szarego. Ale to nie jest ta sama historia! Nie widzę w niej większych podobieństw. Musicie tylko skupić się na tym, co autorka chce nam przekazać, na głębszych wartościach, nie jedynie samej cielesności...

Podsumowując - "Sponsor" i okładkę i treść ma delikatną i utrzymaną w bardzo dobrym smaku. Z przyjemnością przeczytam dalszą część historii tej dwójki, a także inne książki Pani Kasi.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Editio

Moja ocena: 5

9 komentarzy:

  1. Zupełnie nie moje klimaty czytelnicze, ja jednak nie złamię się dla tej książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie, choć planowałam to zmienić już dawno temu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę u siebie na półce i cały czas nie mam czasu jej przeczytać :)
    Pozdrawiam :)
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko zobaczyłam tę okładkę i miałam w głowie: "Ech, erotyk...". Ja miałam podobną sytuację do twojej. Przeczytałam pewną książkę z tego gatunku, która tak mnie odepchnęła, że powiedziałam: nigdy więcej! Ale tak to jest z nami recenzentkami, że często łamiemy swoje przyrzeczenia :D. Zdziwiła mnie twoja recenzja. Nie spodziewałam się takiej tematyki. Dobra, mężczyzna znowu jest bogaty, ale nie jest takim władczym samcem alfa i już go polubiłam po samej opinii! Może jednak kiedyś sięgnę po tę powieść? Nie zapowiada się tak źle.

    http://demoniczne-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go polubiłam! I naprawdę bardzo mu kibicuję :) Czaję się na część drugą.

      Usuń
  5. W końcu będę musiała dać szansę Autorce, czytam o jej twórczości wiele skrajnie sprzecznych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię od czasu do czasu przeczytać tego typu powieści, niezwykle odprężają :D I nie można się od nich oderwać! Pozdrawiam serdecznie
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.