wtorek, 23 kwietnia 2019

"Wrócić do siebie" - Zuzanna Marczyńska


Tak próbuję wrócić pamięcią do książek jakie miałam przyjemność ostatnio czytać i nie przypominam sobie, by którejś udało się mnie zaskoczyć. I to dwukrotnie :)

Pierwsze zaskoczenie - objętość. To naprawdę spora księga - zawiera około 660 stron. Jednak nie ma się co martwić, że czytanie jej będzie porównywalne do nudnych telenowel typu "Moda na sukces". Autorka zadbała o to, by czytelnik się nie nudził, nie denerwował zawiłością przedstawianej historii, ale jak najbardziej wszedł między bohaterów i wszystkie uczucia, przeżywał razem z nimi.
Zaskoczenie numer 2, to treść. Polska autorka, spodziewałam się więc polskich bohaterów. Tu przyznaję, że trochę się rozczarowałam. Bohaterowie rodakami moimi nie są, historia również nie ma miejsca w kraju, nawet na naszym kontynencie... Z czasem jednak przyzwyczaiłam się do tego i jedynym zaskoczeniem, jakby polską nutą, było imię psa - Łata - takie imię w Ameryce? Nasze literki? Nieee…. Przyznaję, można już było dać ichniejsze, lub wyjaśnić skąd wzięła się ta Łata, no ale, nie czepiam się już szczegółów.

"Wrócić do siebie" to opowieść o trójce bohaterów, których historia i kontakty wzajemnie się przeplatają. Kobiety - pracownika naukowego. Mężczyzny - specyficznego, charyzmatycznego, właściciela ogromnej firmy. Mężczyzny - lekkoducha, podróżnika, pochodzącego z północnej Europy.
W pewnym momencie te 3 osoby zaczynają łączyć różne rzeczy - począwszy od pracy, poprzez znajomości bliższe lub dalsze, kończąc w zasadzie na... nienawiści.
Ach i tu jeszcze jedno zaskoczenie, o którym zapomniałam. Wątek, z jakim nie spotkałam się jeszcze w żadnej książce. Nie, nie jest to trójkąt ;) W pierwszym momencie nie mogłam uwierzyć co czytam, musiałam 3 razy czytać pewien wycinek tekstu, by zrozumieć, że moje oczy i mózg nie płatają mi figla. Gdy to zrozumiałam, nie byłam w stanie czytać dalej, musiałam ochłonąć przez kilka godzin :D
Opowieść porusza oczywiście ważne kwestie społeczne, moralne, a nawet przyrodnicze...

Książkę ku mojemu zaskoczeniu, czyta się szybko i przyjemnie. Nie opowiada ona jakiejś szablonowej, oklepanej historyjki, zwraca uwagę na sprawy, z którymi jeszcze ja - osobiście - w książkach się nie spotkałam, a pościgi za szalejącą naturą trzymają w napięciu. Autorka - Zuzanna Marczyńska - zadbała o piękne opisy przyrody i prac wykonywanych przez europejskiego przyjaciela. Podróż po Ameryce i towarzyszenie trójce bohaterów w ich codzienności, było naprawdę przyjemną przygodą. Oczywiście jak ktoś lubi, może znaleźć swojego książkowego ulubieńca. Ja chyba takiego tu nie spotkałam. Dziewczyna była mi w zasadzie obojętna, a Panowie dosyć mocno grali na nerwach... Zwłaszcza podróżnik. Chłop jak dąb, a taki niezdecydowany ;)

Recenzja powstała dzięki współpracy z Wydawnictwem Lucky.

Moja ocena: 5+

6 komentarzy:

  1. Pewnie gdyby nie Twoja recenzja przeszłabym obojętnie obok tej książki. A tak to czuję się zaciekawiona, szczególnie tymi opisami przyrody, bo mało kto potrafi to dobrze i ciekawie, a nie nudno, robić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygujaca recenzja, bardzo jestem ciekawa tego zaskakującego punktu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się zdarzyć, że nie będzie zaskakujący dla Ciebie czy innego czytelnika - także, lojalnie ostrzegam ;) Mnie zszokował :D

      Usuń
  3. Zainteresowałaś mnie tą książką.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, ale z chęcią ją przeczytam :) Pozdrawiam
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie czytałam tak dobrej recenzji książki, potrafisz zainteresować książką, i ta wysoko ocena wcale nie dziwi

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.