środa, 17 kwietnia 2019

Wywiad z...


Ta niezwykle sympatyczna Pani z pięknym uśmiechem, to autorka pewnej książki, którą zaprosiłam do udzielenia krótkiego wywiadu - pierwszego na blogu! Zdjęcie pochodzi ze strony autorki i zostało opublikowane za jej zgodą :) Obserwujecie na FB lub IG? Widzieliście te... nogi?? Ale ok, wracając do tematu...

Postanowiłam, że od czasu do czasu, na blogu będzie pojawiał się wywiad z autorem :) W moich planach, są to osoby debiutujące. Czy to wszystko się uda? Nie wiem. Muszę mieć zgodę autora i chęć udzielenia wywiadu :) Jednak będę robiła wszystko, by taka mała ciekawostka pojawiła się pomiędzy recenzjami :)

Dziś debiut mój i mojego bloga, jeśli mówimy o świat wywiadów ;)

Na początek, krótką rozmowę zaproponowałam Pani Marlenie Rytel - autorce książki "Kiedy znów zaświeci słońce". O książce pisałam jakiś czas temu, a jej recenzję (jeśli nie znacie) znajdziecie TU

Pani Marlena jest autorką książek dla dzieci, debiutującą wyżej wspomnianym tytułem w świecie powieści dla dorosłych. Aktualnie trwają prace nad kolejną historią... :)

Zaczytana Emigrantka: Dlaczego postanowiła Pani napisać książkę dla dorosłych?
Pani Marlena Rytel: Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o pisaniu. Zaczęłam od pisania bajek dla dzieci, jednak książka dla "dorosłych", jak je nazywam, była moim marzeniem nr 2. Najważniejszym. Uważam, że z beletrystyką dla kobiet, czy ogólnie dla dorosłych, można wypłynąć na szerokie wody i szybciej zdobyć serca i uznanie czytelników. Poza tym, napisanie ciekawej historii na trzysta stron to nie lada wyzwanie i nie każdemu się to udaje.

ZE: Co skłoniło Panią do wyboru akurat takiego tematu?
MR: Zawsze fascynowały mnie poważne tematy. Poważne i trudne. Oczywiście, czytam również książki lekkie i przyjemne, chociażby dla odstresowania się, jednak nie jestem ich gorliwą fanką. Wolę życiowe książki, a tych jest niewiele na rynku wydawniczym. Fascynuje mnie człowiek i aspekty psychologiczne. Chciałam napisać książkę, o której nie zapomni się pięć minut po przeczytaniu. Chciałam napisać książkę, która wzruszy, która poruszy, i która skłoni do przemyśleń nad życiem, nad sobą, nad innymi. Książkę, która wstrząśnie czytelnikami. Mam nadzieję, że mi się to choć trochę udało.

ZE: Jakie uczucia towarzyszyły Pani tworzeniu “Kiedy znów zaświeci słońce”?
MR: Wszystkie te, jakie towarzyszą czytelniczkom przy czytaniu :-) Nigdy nie robię szczegółowych planów, nie rozpisuję scen. Przygotowuję tylko drobny szkic sylwetek bohaterów, reszta toczy się sobie a muzą. Wymyślam sceny i historie na bieżąco, w trakcie pisania. Dlatego też często czułam złość, bunt, ale i ogromne wzruszenie. Był to prawdziwy wulkan emocji. Oj, długo dochodziłam do siebie po napisaniu książki. Ja w ogóle należę do bardzo emocjonalnych osób. Czasem nawet za bardzo!

ZE: Wiem, że aktualnie pracuje Pani nad kolejną powieścią. Skąd czerpie Pani inspiracje?
MR: Z życia. Z obserwacji innych. Z zasłyszanych historii. Z własnej wyobraźni. Podam jeden przykład. Bardzo długo nie mogłam stworzyć historii dla jednej z bohaterek. Chciałam, aby przeżyła traumę, która zmieni ją i jej spojrzenie na świat. Każdą kolejno napisaną historię musiałam wykreślać i tworzyć na nowo. Dlaczego? Bo po kilku dniach, w mediach pojawiały się informacje, że podobny los spotkał panią x, czy y. Np. Wymyśliłam sobie, że Katarzynę, występującą w mojej książce, mąż będzie gnębił, bił, trzymał w piwnicy, i zmuszał do nierządu. Wydawało mi się to mało prawdopodobne, ale przecież to tylko fikcja literacka. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku dniach Polskę obiegła informacja, że żonę pewnego lokalnego polityka spotkał ten sam los! Albo kolejny przykład. Bohaterka Agnieszka, porzucona przez chłopaka, zostanie porwana, przetrzymywana w piwnicy, a oprawca wyłupi jej oczy. To też wydało mi się absurdalne. W Polsce takie rzeczy? W Polsce nie ma takich świrów! Czytelniczki oskarżą mnie o pisanie głupot! Tymczasem po kilku dniach, media obiegła informacja o młodej kobiecie porwanej przez sąsiada, który dokonał na niej tego ohydnego czynu. Brzmi to niewiarygodnie i absurdalnie, ale właśnie tak było. Może dlatego między innymi moja książka powstawała kilka lat. 

ZE: W którym momencie/Kiedy rozpoczęła się Pani przygoda z pisarstwem?
MR: Piszę odkąd nauczyłam się pisać. W dzieciństwie robiłam rodzicom prezenty pod choinkę: własne książeczki, z własnymi bajkami i własnymi ilustracjami. "Na poważnie" zajęłam się tym, gdy z powodów zdrowotnych musiałam przejść na rentę. Żeby nie zwariować w domu i dorobić do tej renty, postanowiłam w końcu spełnić swoje marzenia o pisaniu książek. Zaczęłam od bajki (Sebastian i przyjaciele), którą napisałam dla swoich dzieci kilkanaście lat wcześniej. Odszukałam ją, dopisałam kilka stron i wydałam. Rok później, w 2017 roku, powstała "Potworna Michasia", a pod koniec 2018 roku - moja pierwsza książka dla kobiet "Kiedy znów zaświeci słońce". Aktualnie wraz z dwunastoma innymi autorkami i autorami oczekujemy na majową premierę naszej Antologii "O, Matko!", która została  stworzona specjalnie na Dzień Matki. Dodam tylko, że cały dochód ze sprzedaży przeznaczymy na fundację pani Ewy Błaszczyk Akogo?. Także już teraz serdecznie zapraszam i zachęcam do zakupu :-) Pracuję też nad kolejną książką, ale obawiam się, że nie zmieszczę całej historii w jednym tomie i być może powstanie kontynuacja.

ZE: Praca nad którymi książkami jest “łatwiejsza”? Tymi dla młodszych czy starszych czytelników?
MR: Są pisarze, którzy twierdzą, że pisanie dla dzieci jest trudniejsze. Ja jestem innego zdania. Pisanie dla dzieci jest bardzo łatwe, wystarczy wczuć się w emocje i umysł młodego człowieka. Pisanie i wymyślanie interesującej fabuły na trzysta stron to dopiero nie lada wyzwanie i wyczyn! Podziwiam autorów, którym się to udaje.

ZE: Jakie uczucia towarzyszą Pani podczas premier?
MR: Zawsze się stresuję, niezależnie od tego, czy premiera dotyczy bajek dla dzieci, czy książek dla "bardzo starszych dzieci". Wiem, że nie wszyscy mają taki sam gust. Jednym podoba się rock, innym disco polo, ale napięcie i obawy zawsze mi towarzyszą. Nawet teraz, przed premierą naszego zbioru opowiadań.

ZE: Czy czuje się Pani spełniona?
MR: Myślę, że tak. Spełniam swoje marzenia, robię to co lubię. Sama sobie jestem szefem. To jest fajne! 

Bardzo dziękuję Pani Marlenie za chęć podzielenia się ze mną i czytelniczkami, częścią swojego świata i swojej pracy. Życzę dalszych sukcesów, mnóstwa weny i milionów zadowolonych czytelników :) 

2 komentarze:

Obsługiwane przez usługę Blogger.