poniedziałek, 6 maja 2019

"Jak podrywają szejkowie" - Marcin Margielewski


Znowu muszę się Wam do czegoś przyznać... Otóż od kiedy pamiętam, zawsze interesowałam się (w jakimś tam stopniu) krajami wschodu. Coś mnie tam ciągnęło i tyle. Oczywiście nie zgłębiałam tej wiedzy jakoś bardzo, nigdy też tam nie byłam. Ale lubię książki i opowieści o takiej tematyce.

Może dlatego książka "Jak podrywają szejkowie" nie wstrząsnęła mną tak, jak osobami, które już zamieściły w sieci swoje opinie. Czytałam bardziej wstrząsające - serio ;)
Trzeba przyznać jednak, że jest świetna. Dlaczego? Dlatego, że jest nietypowa. To opowieść o życiu bogatego księcia. Opowieść, którą postanowił opowiedzieć autorowi - Marcinowi Margielewskiemu, by ten ją spisał i wydał jako książkę.
Tak naprawdę jest to historia 2 mężczyzn. W pewien sposób podobnych, chociaż różnic między nimi także jest wiele. Jeden to młodszy chłopak, dopiero wkraczający w dorosłe, męskie życie. Jest wrażliwy i zupełnie inny od wszystkich mężczyzn ze wschodu, którymi karmi nas prasa i telewizja. Drugi, nieco starszy, jest znanym na całym świecie playboyem. Bezwzględnym podrywaczem, który w perfidny sposób traktuje kobiety, wykorzystuje je i niszczy. Ale pewnego dnia i on okazuje się wrażliwym facetem, chociaż na zmiany i opamiętanie jest już za późno...
Książka i przedstawione w niej sylwetki arabskich książąt, szejków, mogą wstrząsnąć czytelnikiem. Czy kobietami? To zależy. Są takie, które mimo wszystko będą zachwycone i chętne na podbijanie arabskich serc, czy szybki i "łatwy" zarobek.
Człowiek jest człowiekiem bez względu na to, czy je kanapki ze złotem, mieszka w pałacu i kąpie się w kawiorze, czy mieszka w mieście, pracując w korporacji ledwo wiążąc koniec z końcem, czy też nie mając ani grosza i każdego dnia zastanawiając się gdzie dziś spędzi noc. Oczywiście, że pierwszy typ ma łatwiej, ale czy naprawdę jest szczęśliwy?
Dlaczego to mówię? Dlatego, że ucieszył mnie fakt iż wśród tak wielu "zepsutych" bogatych mężczyzn, znajdzie się taki, dla którego ważna jest kobieta, rodzina, uczucia, prawda. Który dochodzi do takiego momentu w życiu, kiedy zaczyna rozumieć o co tak naprawdę chodzi i co, lub  kto, da mu szczęście.
Informacje o "przestrzeganiu" zasad Koranu są dla mnie znane. I są śmieszne. Chociaż podobnie robimy my, tyle tylko, że nie tłumaczymy naszych grzeszków i przewinień w tak barwny i szalony sposób.
Co mnie zaskoczyło, zszokowało, zbulwersowało i zniesmaczyło? Wzmianka o zabawach szejków. Całe szczęście, że były to jedynie wzmianki... Okropieństwo. Co trzeba mieć w głowie żeby wymyślać takie zabawy? Tak traktować kobiety? Nie wiem... Ale gdyby tych opisów było więcej, są 2 możliwości - albo kończę czytać, albo czytam wisząc na "tronie". No sorry...

O okładce wspominać nie muszę. Przyciągnie wzrok każdego - Pań - ponieważ spogląda na nas przystojny, śniady mężczyzna, z uśmiechem i wzrokiem, który może wiele obiecać. I Panów - bo przecież to te "dziady" itp... Większych obelg pisać nie będę, bo nie wypada, a uwierzcie mi, że są różne... :/

Tak na sam koniec... Czytając tą książkę, mam wrażenie, że wiem o kim mowa. Na 99% to tylko wrażenie, ale... Niektóre informację się zgadzają, dotyczą 2 Panów, na punkcie jednego jest ogólnoświatowa histeria :D Nie pytajcie skąd wiem ;)
Generalnie książka fajna, ciekawa, pokazująca inny punkt widzenia na sprawy szejków, spotkań z kobietami i całej otoczki - nie oczami kobiet.
Jeśli lubicie takie klimaty - polecam. Ale jeśli szukacie odpowiedzi zawartej w tytule, to... tu jej nie ma ;) Wg mnie.

Recenzja książki zakupionej przeze mnie ;)

Moja ocena: 4+

5 komentarzy:

  1. To prawda, okładka przecyiąga wzrok. Kiedyś dużo czytałam podobnych książek,które w jakimś stopniu opisuywały kulturę Wschodu, życie codzienne oraz zmiany, jakie zachodzą w społeczeństwie. Obserwowałam je oczami emigrantów i tych, którzy niemal wsiąkli w ich społeczeństwo. Trochę się wzbraniam przed tą książką, bo nie mam za dużo czasu i boje się, że nic nowego z niej nie wyniosę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj każda historia z którą ja się spotykałam, była przedstawiana oczami kobiet. Tutaj mamy mężczyznę. Trochę inny punkt patrzenia ;)

      Usuń
  2. W młodszym wieku czytałam dużo takich książek. Teraz, już chyba mi się przejadły. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie dla mnie, ale ważne, że Tobie się podobała :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam te ksiazke, zrobili duża akcje promocyjna, ale tak jak i Ciebie jakoś mna nie wstrząsnęło

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.