poniedziałek, 27 maja 2019

"Miałeś tam nie wracać" - Wojciech Wójcik PRZEDPREMIEROWO


Kurczę! "Męczyłam" tę książkę chyba tydzień. Ale nie dlatego, że jest nudna, nie spodziewałam się ilości stron, nie sprawdziłam po prostu. W każdym razie słuchajcie... "opad szczeny", że tak się wyrażę...

"Miałeś tam nie wracać" autorstwa Wojciecha Wójcika to polski kryminał, oparty w polskich realiach. Już mi się podoba. Bohaterowie są mniej więcej w moim wieku, więc łatwiej mi było wczuć się w ich humor, podejście do życia.
Akcja rozgrywa się w Hajnówce i okolicach. Ogromne, dzikie, biedne tereny, na których kwitnie przemyt, prostytucja, handel żywym towarem i łapówkarstwo. Niespodziewanie ginie młody funkcjonariusz straży granicznej - Krzysztof. Na jego pogrzebie spotyka się cała paczka znajomych ze szkolnych lat (prawie cała), wtedy też jeden z nich wbrew swojej rodzinie, postanawia dowiedzieć się, dlaczego kolega nie żyje. Z początku planowany jeden dzień "śledztwa", zamienia się w dni, tygodnie i staje prawdziwym, niebezpiecznym dochodzeniem...

Ta książka to dla mnie ogromne zaskoczenie. Po pierwsze akcja trzymająca w napięciu, liczne jej zwroty, niespodzianki. Fabuła sprawnie i ciekawie skonstruowana. Liczni bohaterowie, ale całość utworzona tak, że czytelnik nie ma możliwości zgubienia się. Razem z Adamem szuka, odkrywa nowe tajemnice. Czytając nie ma czasu na nudę, za to jest napięcie. Zdradzę Wam, że momentami naprawdę się bałam... Czytam nocą. Było kilka fragmentów, kiedy lęk łapał mnie bardziej niż zwykle, ale... gdy idziecie w pochmurny dzień, środkiem dzikiej puszczy, w głuszy, idziecie śladem zaginionej czy może zamordowanej osoby i nagle widzicie opuszczony szałas czy budynek... bam bam… autor buduje napięcie, w tym budynku śmierdzi, specyficznie i słyszycie jak coś za Wami się poruszyło... Szczerze? Miałam gęsią skórkę i ciągle oglądałam się za siebie. Czytając, miałam wrażenie, że jestem tam razem z bohaterem śledztwa. Genialne!
W książce nie znajdziecie przekleństw, a przynajmniej nie ma ich wiele. Tak moi drodzy... Książka - kryminał, pisana przez mężczyznę, a język "łaskawszy" niż w niejednej kobiecej obyczajówce czy erotyku ;)

Wisienką na torcie jest zakończenie... Absolutnie nie odkryłam tajemnicy śmierci Krzysztofa, ale wątpię że ktoś odkrył. Okazuje się, że jest tyle osób, które mają "coś" za plecami... Osób, które niemile zaskoczyły najbliższych, które są kryte przez innych. Koniec przypominał mi komedię, wszyscy z wszystkimi :D Ale nie zdradzę Wam więcej.

Podsumowując - "Miałeś tam nie wracać" jest świetnym, polskim kryminałem. Trzymający w ogromnym napięciu, z fantastycznym piórem autora, ciekawym i komicznym (dla mnie) zakończeniem.
Premiera: 27 maj 2019

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka.

Moja ocena: 6

4 komentarze:

  1. Mam ogromną chrapkę na tę książkę. Oczywiście będę na nią polować. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mnie zaciekawiłaś tą opinią :) czytam głównie kryminały, coraz częściej sięgam po polskich autorów, więc i tą książkę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie za rzadko sięgam po polskie kryminały. Namówiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio coraz więcej książek polskich autorów jest naprawdę dobra. Oby ta tendencja się utrzymała :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.