piątek, 10 maja 2019

"Szczęście" - Wioletta Gocoł


Czym jest szczęście? Dla każdego z nas czymś innym. Szczęściem jest być zdrowym. Mieć rodzinę, fajną pracę. Podróżować? Spełniać marzenia? To również zaliczamy do szczęśliwych chwil.

Dziś chciałam Wam zaprezentować książkę Wioletty Gocoł "Szczęście". Znajdziemy w niej różne oblicza tego uczucia, ale również prawdziwe, codzienne życie.
Główną bohaterką jest młoda dziewczyna, która nieszczęśliwie wyszła za mąż. Wraz z małą istotką w brzuchu, ucieka od męża - damskiego boksera i próbuje zaznać spokoju w wiosce, gdzie się wychowała, gdzie ma wspaniałe wspomnienia, gdzie żyje jej babcia.
Czy znajdzie spokój? Tego nie mogę Wam zdradzić. Zobaczy jednak czym jest radość, cierpienie i fałsz.

Książka napisana jest językiem za którym nie przepadam. Jest bardzo prosta w odbiorze, ale czasem można odnieść wrażenie, że pisał ją jakiś uczeń szkoły średniej... Być może to zamysł autorki - nie wiem. Treść jest spójna, chociaż tu też się przyczepię. Czytając odnosiłam wrażenie, że autorce się spieszy. Chce opowiedzieć dużo, dokładnie, ale czas ją goni, co skutkuje krótkimi zdaniami, bardzo skąpo opisanymi dialogami, czy historiami. Momentami aż się przykro czytało. Człowiek nastawia się na ciąg dalszy, a tu szybko, szybko i koniec. Takie streszczenie...
Za plus uważam przepisy! Aż czuć zapach ciasta ze śliwkami, czy sernika mniam :) Z przyjemnością wypróbuję jakiś przepis, mam nadzieję, że wyjdzie mi coś zjadliwego.
Okładka jest dla mnie kolejnym pozytywnym aspektem tej pozycji. Jest przepiękna, sielska, przyciągająca wzrok. Zachęca do czytania, przywołując na myśl wiejską ciszę, starą zabudowę, spokój, oddech, zapachy z babcinej kuchni i bzyczenie pszczół...

Pomimo minusów o których wspominałam, uważam, że w wolnym czasie, dla złapania oddechu, warto przeczytać "Szczęście". Dlaczego? Bo to książka z taką łatwą historią, niezmuszającą do wytężania głowy i myśli. Jeśli ktoś oczywiście lubi od czasu do czasu coś takiego.
Warto ją przeczytać z powodu  poruszanych tematów- gorzko-słodki świat, związki, ludzie skrzywdzeni w dzieciństwie z różnych powodów i wpływ na ich obecne życie.
Momentami opowieść przypomina odcinek Dynastii, kiedy wszyscy wszystkich znają i każdy ma ze sobą jakieś powiązania. Rzecz nierealna, ale może z tego powodu czyta się ją tak szybko?

Osobiście lubię czytać od czasu do czasu takie książki. Taki reset dla mózgu, terapia dla skołatanych nerwów. Wrażliwcom nawet łza może skapnąć ;) Pomimo mojego czepialstwa, minusów z jakimi zapoznałam Was na samym początku, oceniam ją dobrze i z przyjemnością polecę, jako historię terapeutyczną - na skołatane nerwy :)

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res

Moja ocena: 4

4 komentarze:

  1. Jeśli kiedyś przydarzy mi się okazja do przeczytania tej książki, to mimo wszystko dam jej szansę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będę specjalnie szukała tej pozycji, jednak jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce to ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W wolnej chwili kiedy nie będę miała niczego innego pod ręką może po nią sięgnę, ale wątpię.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Może lubię od czasu do czasu sięgać po luźniejsze książki, dzięki którym mogę nieco odetchnąć od wszystkich i wszystkiego, ale ta niespecjalnie do mnie przemawia. Samo to „pędzenie do przodu”, aby wrzucić jak najwięcej wątków... Podziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.