wtorek, 11 czerwca 2019

"Ręce ojca" - Aleksandra Julia Kotela


To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, oraz z książką wydaną przez to wydawnictwo. A wiadomo, że każde ma w swojej "stajni" wybrane gatunki i tematyki książek. Czego więc się spodziewałam? Nie wiem, chciałam poznać tematykę dotąd nieznaną. Czy jestem zadowolona? Tak :)

"Ręce ojca" to połączenie 3 różnych styli. Jest to książka psychologiczna, jest i kryminał, znajdziemy też wątek romansu. To debiut Aleksandry Koteli. Całkiem udany, chociaż odnoszę wrażenie, że niezwykle trudny... Autorka wybrała sobie niezwykle ciężki temat - zarówno do pisania, jak i przeżywania przez czytelnika historii, wraz z jej bohaterami.

To opowieść o trudnych rodzinnych relacjach. O rodzinnych sekretach, poszukiwaniu własnej drogi, przeszłości, korzeni. O sztuce wybaczania i trwaniu przy drugiej osobie na dobre i złe. To również opowieść o wspomnieniach i przyjaźni.

Cała historia rozgrywa się w Polsce i Niemczech. Jest opowieścią głównej bohaterki Juli, swego rodzaju pamiętnikiem. Od czasu do czasu w historię wplatają się dialogi, oraz listy czy pamiętniki, kilku ważnych dla niej mężczyzn.

Czytając próbujemy wraz z dziewczyną znaleźć odpowiedź na pytanie - co lub kto ma wpływ na nas i na nasze życie? Czy pewne zdarzenia z przeszłości, mogą mieć wpływ na nasze życie, na to kim staną się nasze dzieci? To również przybliżenie tematyki psychopatii, krótka refleksja na jej temat.

Jeśli chodzi o moje osobiste odczucia... Książka nie jest zła, ale też mnie nie zachwyciła. Jestem jednak zadowolona, że mogłam ją przeczytać. Początek diabelsko nudny, kilkakrotnie miałam ochotę odłożyć ją na półkę. W miarę zagłębiania się w historię, stawała się ona ciekawsza i praktycznie ostatnie 140 stron zachęca do szybkiego poznania całej historii. Czy jest to dobry wynik na 317 stron całej lektury? Oceńcie sami :)

Recenzja powstała dzięki Wydawnictwu JanKa

Moja ocena: 4

4 komentarze:

  1. Do końca nie wiem o czym jest ta książka. Rozumiem, że debiut, że rodzinne relacje, alenie do końca to do mnie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli będę miała okazję przeczytać tę książkę, na pewno z niej skorzystam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie trudne tematy na debiut. Szczególnie jeśli jest dobry. To dobrze wróży.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że książka rozpędzała się tak długo. Ja chyba nie dałabym rady do końca :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.