poniedziałek, 24 czerwca 2019

"Ring Girl" - K. N. Haner PRZEDPREMIEROWO


Śmiało mogę powiedzieć, że Pani Haner powoli wybija się w moim zestawieniu najczęściej czytanych pisarzy. Nie mogę powiedzieć, że stałam się jej wielką fanką, ale prawda jest taka, że lubię książki, których jest autorką. Pozwalają odpłynąć myślami gdzieś daleko, od codziennego życia i problemów, a każdy z nas czasem tego potrzebuje. Nie inaczej było i tym razem...

Z książek jakie dotychczas czytałam, "Ring Girl" zaskakuje delikatnością w sprawach intymnych, mniejszą ilością przekleństw i wulgaryzmów. Opisywana jako mocna, energetyczna i pełna żaru - taka właśnie jest. A to wszystko za sprawą dynamiki akcji i wzajemnych kontaktów głównych bohaterów.

Ona - jest córką byłego Mistrza Świata w boksie. Nie chce mieć nic wspólnego ze światem walk i ze swoim ojcem.
On - jest kandydatem do tytułu, byłym wychowankiem ojca dziewczyny i facetem niszczonym przez własnego tatę.

Los sprawił, że się spotkali. I powoli, powoli zaczęło rodzić się uczucie. Było ono jednak z góry skazane na niepowodzenie. Nienawiść, kłamstwa... Czy to dobre podstawy do budowania wspólnej przyszłości? Czy taką można budować na nienawiści? Czy miłość może uleczyć?

Ta historia podobnie jak wszystkie poprzednie, sama "wchodzi" czytelnikowi do głowy. Chociaż nie jest trzymającym w napięciu thrillerem, a jedynie powieścią obyczajową z nutą romansu i dramatu, nie pozwala się oderwać, póki jej nie przeczytamy. Wątki są świetnie rozwinięte, fabuła ma odpowiednie tempo, a bohaterowie są bardzo wiarygodni. W dodatku mamy szanse zobaczyć świat boksu od tzw. podszewki.

Mimo, że książkę czyta się szybko, łatwo i przyjemnie, porusza ona istotne i ważne tematy nie tylko związków, ale również rodziny, przyjaciół, funkcjonowania w różnych grupach społecznych. Zemsta, nienawiść, mściwość, czy ocenianie na postawie niesprawdzonych informacji, to tylko kilka z nich. Z pozytywnych, spotkamy się z ogromną wiarą w drugiego człowieka, siłą szczerości i miłości.

Zaskakuje zakończenie. Jest ono na szczęście pozytywne, ale nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Szczerze powiedziawszy, kilka wydarzeń mnie bardzo ucieszyło, inne mocno zaskoczyły i... nie sądzę, bym podeszła do nich tak chętnie i lekko jak bohaterowie ;)

Podsumowując - "Ring Girl" to kolejna świetna, trzymająca w napięciu, przyjemna choć pełna emocji i żaru historia, napisana przez Panią Haner. Wydaje mi się, że jest skierowana bardziej do młodych kobiet niż dojrzałych Pań, chociaż... Może i wśród dojrzałych znajdą się zwolenniczki stylu, który mogłabym momentami porównać do... starych, dobrych Harlequinów ;)

Recenzja powstała dzięki Autorce i Wydawnictwu Kobiecemu - dziękuję!

PREMIERA: 3 lipca

Moja ocena: 5+


5 komentarzy:

  1. Twórczość autorki jeszcze przede mną. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiązka może zainteresować moją córkę, chętnie podrzucę jej tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Instagram ugina się pod zdjęciami tej książki. Nie mogłabym przejść obok niej obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej Pani! Nie wiem, jak mi się to jeszcze udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. lektura ma lato ;-) niv tylko czekać do premiery

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.