wtorek, 7 kwietnia 2020

"Sposób na Francuza" - Alicja Skirgajłło


Wczoraj w końcu otrzymałam moją długo wyczekiwaną paczkę z książkami. I już dziś mogę Wam krótko opisać swoje przemyślenia na temat jednej z nich :)

Na pierwszy ogień, poszła historia międzynarodowa.
On jest 31-letnim Francuzem z polskimi korzeniami, który przyleciał do Polski by pracować, a wkrótce przejąć rodzinny interes. W Paryżu zostawił swoją narzeczoną, ułożoną, nudną modelkę, która okazuje się... niezłym ziółkiem. Pan Theo vel Żabojad Kij w Dupie, ma ciężkie początki na nieznanym sobie terenie. Pracy nie ułatwia mu Aurelia - szalona, piękna, młoda Polka, przyszła spadkobierczyni połowy firmy. Dziewczyna ma lekkie podejście do życia i obowiązków, poza firmą otworzyła swój biznes i... niezbyt dobrze wypadła na pierwszej prezentacji z Theo.

Między tym dwojgiem iskrzyło od samego początku. Ku radości obu rodzin, iskry z początków znajomości rozpaliły prawdziwy ogień. Theo i Ari mieli wzloty i upadki, dobre i złe chwile i pełno przyjaciół obok, którzy byli ich zdrowym rozsądkiem czy kubłem zimnej wody :) Czy jednak dziewczyna znalazła dobry sposób na francuskiego kolegę?

Międzynarodową historią jest oczywiście "Sposób na Francuza" Alicji Skirgajłło. Jest to książka z gatunku romansów, może nawet erotyków, której jednak nie brakuje fantastycznych, pełnych humoru dialogów. Cudowni są tam wszyscy! Ale wprost uwielbiam seniorki obu rodów. Babcie czasem zawstydzały mnie swoimi wypowiedziami, ale w gruncie rzeczy, chciałabym mieć w rodzinie takie osoby.

Autorka postarała się o ciekawą fabułę w której nie zabrakło intrygi i dramatu. Bohaterowie są fantastyczni, każdy znajdzie jakiegoś swojego ulubieńca, natomiast znienawidzona postać może być tylko jedna ;) Minimalnie denerwował mnie tytułowy Francuz, cała otoczka jaką tworzy wokół siebie, w mojej wyobraźni kreowała raczej twardego faceta, ale nieustające "misiowanie" i "płacz" trochę mnie bulwersowały... Straciłam tą iskrę zainteresowania, jaka została rozbudzona na samym początku.

Mój debiut z powieścią Alicji Skirgajłło oceniam jako bardzo, bardzo udany. Komedia, już dawno tak się nie śmiałam czytając :) A zakończenie?? W pewnym stopniu bardzo życiowe, normalne, aczkolwiek... niestandardowe. Nie sposób potraktować go z niedowierzaniem i uśmiechem. Autorka postarała się o humorystyczne rozpoczęcie i zakończenie. Świetnie!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorce i Wydawnictwu EditioRed.

Moja ocena: 7,5/10

6 komentarzy:

  1. Przydałoby mi się w końcu zmienić nieco klimat przygód czytelniczych, wejść właśnie w większym wymiarze w komediowe przeżycia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie bardzo lubię klimaty komediowe, ponieważ zazwyczaj humor autora nie odpowiada mojemu. Jednak to, że książka zawiera elementy życiowe i jest niestandardowa, zachęca mnie do tego, aby dać jej szansę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęcająco piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio jest dosyć głośno o tej ksiązce, a ja od dziwo mam ochotę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem pewna, czy to książka, którą chciałabym przeczytać. Chyba ochota na romanse mi tymczasowo przeszła. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.