poniedziałek, 4 maja 2020

"121 łez" - I.M.Darkss PRZEDPREMIEROWO


Z autorką tej książki spotkałam się po raz pierwszy. Początkowo nastawiałam się na historię w stylu opowieści szarego. Może minimalnie, minimalnie widoczne jest podobieństwo, najważniejsza jednak jest wyjątkowość tej historii.

Jej wyjątkowość to bardzo prosty przepis znaleziony przez autorkę, który jednocześnie jest trudnym do zrealizowania. Takiej książki na rynku nie znajdziecie! Tu mężczyzna - Derek - jest taką dobrą duszą, motorem napędowym do zmian, opoką. Chociaż dla niego cała historia i spotkanie odmieniające jego życie, są trudne. Derek zmierza się ze swoją przeszłością, która mimo zapewnień, że nie ma na niego wpływu, minimalnie decyduje o poczynaniach przystojnego psychologa.

Emily to zdawałoby się czarny bohater tej książki. Piękna, młoda i bezwzględna. To ona niszczy i bawi się ludźmi, ich uczuciami. Czy sprawia jej to radość? Czy robi to z wyrachowania? Poznając bliżej historię tej młodej dziewczyny, zaczynamy rozumieć jej ból i lęk, tłumaczymy wszystkie podejmowane przez nią decyzje, by wreszcie zacząć jej dopingować. Okazuje się, że nasza bohaterka jest dojrzałą i odpowiedzialną kobietą, której potrzebny był jeden impuls. Coś, co rozbudziło w niej odwagę, pomogło uwierzyć w siebie i dokonać zmian, rozpocząć nowe życie.

To całe zamieszanie, groza, lęk i nadzieja, zawarte zostało w książce I.M.Darkss "121 łez". 121 łez jak 121 blizn. Jak 121 cierpień. Jak 121 upokorzeń, może nawet więcej.
To książka, która absolutnie nie wzorowała się na powieściach E.L.James. Ta historia jest poruszająca, głęboka, ważna! Takich kobiet jak Emily są tysiące, może nawet miliony. To jakby nieoczywisty protest, apel o uwagę i pomoc. To nie tylko romans, ale mrożąca krew w żyłach opowieść o psychopatycznych skłonnościach, cierpieniu, poczuciu bezsilności. Z drugiej strony, to pokazanie, że nikt nie pozostanie bezkarny. Prędzej czy później, taka czy inna kara i sprawiedliwość spotka każdego złego człowieka. Może to zbyt optymistyczne podejście do tej historii, ale wierzę, że faktycznie taki może być jej koniec.

Oczywiście to opowieść romantyczna, elementów erotycznych jest niewiele - ku mojemu zaskoczeniu! Te które są, pozostają drugim planem.
Po książkę sięgnęłam z powodu przyciągającej uwagę okładki. Nie chciałam czytać jej opisu. Przyznaję, że początek potraktowałam jak opowieść o Greyu w spódnicy. Im dalej brnęłam w historię, tym szybciej przekonywałam się o mojej pomyłce. Dawno nie czytałam tak świetnej i ważnej opowieści. W świecie powieści erotycznych, mafijnych, romansów i tragedii, "121 łez" jest prawdziwą perełką.

PREMIERA 5.05.2020

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

Moja ocena: 9/10

4 komentarze:

  1. Ja akurat nie lubię, jak bohaterka jest czarnym charakterem, a mężczyzna dobrym, niewinnym człowiekiem. W ogóle to do mnie nie przemawia. Poza tym autorka też jakos nie do końca mnie do siebie przekonuje.

    Pozdrawiam,
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  2. I takie perełki powinny być właśnie doceniane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spotkałam się jeszcze z twórczością tej autorki, ale motyw, w którym to dziewczyną jest bardziej "nie dobrą" postacią, a nie chłopaka, jest faktycznie rzadkością i nieco mnie intryguje jak zostało to w tej pozycji poprowadzone. Może kiedyś uda mi się sięgnąć! :) Pozdrawiam! włóczykijka z Imponderabiliów literackich

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej premiery i czekam z niecierpliwością momentu, kiedy książka trafił w moje ręce. 😊

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.