poniedziałek, 26 października 2020

"Wirus Władzy" - Greg Lindblad PATRONAT

                 

Wyobraźmy sobie, że na świecie istnieje grupa szaleńców, którzy chcą objąć władzę nad wszystkimi i wszystkim. Nie będzie to trudne, ponieważ są bardzo dobrze wykształceni, mają koneksje i bardzo dużo pieniędzy. W zasadzie nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, a w momencie kłopotów, zawsze mają plan “B”. Niestety nie do końca się zrozumieli, może ktoś pozazdrościł ewentualnego zwycięstwa, w każdym razie coś się skomplikowało. Świat zaczyna wariować, pojawiają się niebezpieczne owady i choroby, które w krótkim czasie doprowadzają do zagłady... I właśnie w tym momencie, plan “B” wychodzi na prowadzenie. Czy jemu uda się naprawić błędy szalonych naukowców? Czy jest jakaś szansa, że ta opowieść to tylko fikcja?

Co dzieje się obecnie na świecie, to chyba wszyscy wiemy. Ludzie dzielą się na kilka grup - wierzących w obecną sytuację, niewierzących i takich, którzy nie wiedzą co myśleć, lub po której stronie się opowiedzieć. W sumie mówić teraz to też strach. Co nie wyjawisz i tak odbije się na Tobie ogromnym hejtem i nienawiścią. Osobiście jestem w tej ostatniej grupie, więcej na ten temat się nie wypowiem, ale... Przyznam się Wam szczerze, że mam pewne obawy przed tą recenzją...

Książkę “Wirus Władzy” autorstwa Greg Lindblad, objęłam patronatem. Do przeczytania dostałam fragment o owadach, który mnie wystraszył i zaciekawił. Wiedziałam, że opowieść należy do gatunku fantastyki – czyli kompletnie nie mój, mimo to, byłam ciekawa tych okropnych Cyprynodynów.

Podczas czytania, okazało się, że ta książka to historia jakiej doświadczamy obecnie... Tak, tak wirus... Moje rozżalenie było spore. Nie chciałam brać udziału w niczym, co łączy się z obecną pandemią. Jednak muszę Wam powiedzieć, że cała historia jest naprawdę REWELACYJNA. Nie powiedziałabym, że to fantastyka. Mam jednak nadzieję, że Autor to zmyślił, a nie ma jakiś przecieków z góry Ta wizja jest przerażająca... Jak widać dosyć drażliwy temat można przekuć w całkiem fajną opowieść. A w niej, jak we wszystkim jest jakieś ziarno prawdy. Pozostaje mieć nadzieję, że to raczej ziarenko maku aniżeli grochu...

Co do samej powieści, która jest debiutem autora... Akcja jest wartka i zmienna. Bohaterowie zróżnicowani pod każdym względem. W dodatku ich życie nie toczy się tylko w laboratorium, są normalnymi ludźmi z problemami, a nawet sumieniem Narracja jest bardzo przyjemna, nie męczy czytelnika. Książka trzyma w napięciu, momentami przeraża, działa na wyobraźnię, smuci i raduje. Jest warta polecenia.

Cieszę się, że mimo mojego początkowego rozczarowania, cała historia z powyższą książką zakończyła się pozytywnie i mogę śmiało napisać dobrą recenzję. Tym samym zachęcam Was do poczytania – nie jest to nic naukowego ani nic czym jesteśmy codziennie bombardowani z mediów. Jeśli debiut tak wygląda, to ja czekam niecierpliwie na kolejne pozycje tego Autora.

Za możliwość objęcia patronatem "Wirusa Władzy" dziękuję Autorowi i Wydawnictwu Acomitam.

Moja ocena 8/10


1 komentarz:

  1. Jakże ten tytuł doskonale pasuje do tego, co teraz dzieje się w naszej Polsce.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.